Wspomnienia z budowy – z życia wzięte

Zaktualizowano: 17 września 2020 przez Bernardeta

Budowa domu 2 1024x576 - Wspomnienia z budowy - z życia wzięte

Ostatnio opowiadałam Wam o tym jak chciałam kupić dom. Ponieważ do tego finalnie nie doszło, postanowiliśmy z Łukaszem wybudować swój własny. Było to kilkanaście lat temu i pomimo tego, że sporo czasu już upłynęło, raczej nie chciałabym drugi raz przez to przechodzić. A jeżeli już to na pewno wiele rzeczy bym zmieniła. 

Budowa własnego domu jest na pewno ekscytującym wyzwaniem. W przeciwieństwie do zakupu gotowego budynku już od samego początku możemy mieć wpływ na jego ostateczny kształt. Wybieramy ilość pokoi, układ pomieszczeń, rodzaj elementów wykończeniowych itd.  

Jednak nie zawsze jest tak kolorowo. Podejrzewam, że wiele osób, które budowały dom, mogłyby „pochwalić się” sytuacjami, które powodowały stres. Niestety często nie mamy wpływu na biurokrację, kompetencję urzędników oraz rzetelność firm budowlanych. Te elementy niejednokrotnie odbierają radość z całej inwestycji.  

Dzisiaj podzielę się z Wami doświadczeniami z czasów mojej budowy. Obecnie nas to śmieszy, ale wtedy nie było nam wesoło. Takich sytuacji było wiele i myślę, że każdy z Was kto budował dom, mógłby powiedzieć coś na ten temat. Zachęcam Was do tego, aby podzielić się w komentarzu swoimi historiami z czasów budowy własnego domu. Dajcie znać, z jakim problemami napotkaliście się i w jaki sposób sobie z nimi poradziliście. 

Garaż w salonie 

Zacznę od tego, że za całą budowę odpowiedzialny był mój mąż Łukasz. Ja pracowałam wtedy na etacie od 8:00 do 16:00 i nie byłam w stanie załatwić żadnych spraw urzędowych. To on jeździł po urzędach i załatwiał wszelkie formalności. To on złożył całą dokumentację w sprawie wydania pozwolenia na budowę. 

Na etapie rozpatrywania naszego wniosku, Łukasz ciągle był wzywany do urzędu w celu składania wyjaśnień oraz dokonywania przez naszego projektanta poprawek. Między innymi problem był, z tym że jedna z krawędzi domu stykała się z granicą działki. Według urzędnika dom w granicy nie może mieć okien na sąsiednią działkę (i słusznie). Jednak problem w tym, że nie zauważył w dokumentacji, że sąsiednia działka jest również nasza i w tym przypadku ten przepis nie obowiązuje. Takich absurdów było wiele. Jak zostało wyjaśnione jedno, to pojawiało się następne zastrzeżenie. Jednak najlepsze było przed nami. 

Ok. Czekaliśmy, spokojnie czekaliśmy… Łukasz ciągle jeździł i wyjaśniał. 

Pewnego dnia udał się ponownie do urzędu, aby porozmawiać z pracownikiem prowadzącym naszą sprawę. Na zadane pytanie w sprawie przewidywanego terminu wydania decyzji, Pan pochylił się nad naszym projektem i ze smutkiem w głosie poinformował, że będzie problem (kolejny raz zresztą).

Dlaczego? 

Dlatego, że nie przemyśleliśmy położenia garażu. Wyjazd z niego jest za blisko granicy działki (4 metry) i nie będziemy w stanie z niego wyjechać. W związku z tym cały projekt jest do poprawy. 

Tym razem miarka się przebrała. Łukasz zażądał zwrotu dokumentacji i chciał iść do przełożonego urzędnika. Ten się mocno zdziwił i zapytał dlaczego. 

W tym miejscu padły niecenzuralne słowa, których Wam oszczędzę. Brzmiało to mniej więcej tak: 

MY NIE MAMY ŻADNEGO GARAŻU I (cenzura) NIE BĘDZIE NAM GO ROBIŁ Z SALONU!

Tak to właśnie wyglądało. Byliśmy ciągle wzywani do uzupełnień i wyjaśnień, a urzędnik, który teoretycznie powinien mieć adekwatne do zajmowanego stanowiska wykształcenie, zrobił z naszego salonu garaż. Tym samym zablokował wydanie pozwolenia na budowę. 

Uważam, że nie trzeba być po studiach, aby potrafić odczytać rzut pomieszczeń w projekcie budowlanym. Znam mój projekt i wiem, że pomyłka nie mogła powstać z powodu nieczytelnych zapisów. Zwyczajnie osoba odpowiedzialna za rozpatrzenie naszego wniosku, nie miała czasu rzetelnie zająć się sprawą. Najłatwiej było zakwestionować coś na szybko. Miała jednak pecha, bo nie trafiła.

Po dość ostrej reakcji mojego męża, Pan się zmieszał i natychmiast przybił pieczątkę, zatwierdzającą projekt. 

Podejrzewam, że to historia jakich wiele. Niestety często w różnych miejscach i sytuacjach spotkamy się z niekompetencją pracowników. Dlatego sprawdzajmy, dopytujmy i wymagajmy wyjaśnień gdy nasza sprawa się przeciąga. 

Budowa domu 1 1024x576 - Wspomnienia z budowy - z życia wzięte

Projekt budowlany a rzeczywistość 

Przed dokonaniem wyboru projektu budowlanego, bardzo istotne jest, abyśmy jak najlepiej go przestudiowali. Jeżeli to tylko możliwe to polecam, aby znaleźć podobny dom, którego projekt nam się podoba i obejrzeć go w „realu”. Dopytać się właścicieli co zmienili bądź co by zmienili gdyby mieli budować się jeszcze raz. 

Dość popularne jest powiedzenie, że:

Pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela a trzeci dla siebie. 

I coś w tym naprawdę jest. Z własnego doświadczenia widzę jak wiele rzeczy, zmieniłabym w swoim domu. Jednym z takich absurdów jest choćby kominek w pokoju dziennym. Po wybudowaniu całego domu, po poniesieniu niemałych kosztów związanych z przewodami kominowymi, okazało się, że postawienie kominka w projektowanym miejscu jest kompletną głupotą. 

Front kominka miałby się znajdować w odległości jednego metra od okien tarasowych. Poza tym jest to przejście pomiędzy jadalnią a salonem, więc nawet nie jesteśmy w stanie postawić tam fotela, z którego moglibyśmy podziwiać ogień. Ewentualna zmiana położenia kominka wiązałaby się z przerobieniem przewodów kominowych.

Myślę, że gdybyśmy pochylili się bardziej nad projektem przed rozpoczęciem budowy, to moglibyśmy znaleźć sensowne rozwiązanie. W tej sytuacji jednak było już za późno.   

Problem z dostarczeniem prądu 

Podczas budowy zdarzają się również i takie sytuacje, w których jesteśmy zmuszeni do małych kłamstewek. W naszym przypadku też tak było. Sprawa dotyczyła podłączenia prądu do naszego domu. 

Bezpośrednio przy naszej działce znajdował się słup oświetleniowy. Nie był odpowiedni do tego, aby podłączyć prąd. Najbliższy słup sieci energetycznej znajdował się kilkaset metrów od działki. Niestety na etapie budowy zakład energetyczny był gotowy poprowadzić prąd wyłącznie na nasz koszt. Była to wysoka kwota i nie chcieliśmy jej ponosić. Do gotowego domu podłączenie prądu jest o wiele tańsze. W związku z tym zdecydowaliśmy się, że na czas budowy będziemy korzystać z agregatu. 

Po zakończonej budowie zgłosiliśmy gotowość przyłączenia budynku do sieci energetycznej (zgodnie z otrzymanymi wcześniej zapewnieniami dostawy prądu). 

Nagle zaczęły piętrzyć się problemy. Niestety ewidentnie „podpadliśmy” komuś i mieliśmy ponieść tego konsekwencję. Pomimo wielu wizyt Łukasza w zakładzie energetycznym, nie udało się pozytywnie załatwić naszej sprawy. Za każdym razem słyszał odmowę. Albo nie było wolnych terminów, albo były jakieś braki formalne.

Absurd. Czas leciał. 

Postanowiliśmy, że ja spróbuję. Udałam się do kierownika i przedstawiłam mu nasz problem. Przy okazji powiedziałam, że jestem w ciąży i wkrótce musimy wyprowadzić się z miejsca, w którym obecnie mieszkamy. 

W ciągu tygodnia mieliśmy podłączony prąd. Może ktoś z Was pomyśli, że dałam łapówkę? Nic z tych rzeczy. W tym właśnie rzecz, że uparliśmy się, że jej nie damy i dlatego takie problemy mieliśmy do tej pory. Na szczęście okazało się, że trafiłam na osobę, która zachowała się w porządku i udało nam się w końcu zamieszkać w domu, w którym był prąd. 

Tu muszę się przyznać, że nie do końca byłam wtedy uczciwa, bo skłamałam co do ciąży. Ale wierzcie mi, byliśmy naprawdę tym wszystkim już zmęczeni i chcieliśmy zakończyć sprawę. Po tygodniu okazało się jednak, że nie skłamałam. Faktycznie byłam w ciąży tylko o tym wtedy jeszcze nie wiedziałam 🙂

Tynki jak fale na morzu

Ostatnią sprawą, którą chciałabym poruszyć, to konieczność kontrolowania wykonanych prac na każdym etapie budowy. 

Często zdarza się, że podczas budowy nawiązujemy bardzo dobre relacje z pracownikami. Ma to niekiedy negatywny wpływ na rozliczenie jakości wykonanej pracy. Czasem przymkniemy oko na 1 cm odchylania, a czasem w ogóle tego nie zauważymy. Przecież wierzymy naszej ekipie budowlanej. 

Niestety może nas to drogo kosztować. 

Na naszym przykładzie mogę powiedzieć, że często spotykaną cechą ekip budowlanych jest zrzucanie na poprzedników odpowiedzialności za własne błędy. U nas tak było z położeniem tynków wewnętrznych. Na szczęście mieliśmy dowód na to, że to nie poprzednicy ponoszą winę. 

Budowa domu 1 1 1024x576 - Wspomnienia z budowy - z życia wzięte

Pamiętam, że odbierając ten etap prac, przeżyłam szok. Gołym okiem były widoczne ogromne fale na suficie oraz odchylenia na powierzchniach pionowych, sięgające nawet do 3 cm. Róg pokoju był tak krzywy, że wręcz mnie zemdliło. Gdy zwróciłam na to uwagę, dowiedziałam się, że to poprzednicy krzywo wymurowali ściany i wylali stropy. 

Na szczęście na etapie uzgadniania warunków finansowych, wykonane były pomiary. Dzięki temu, że ściany były równe, cena położenia tynków była niższa. To od tego zależała cena za jeden metr kwadratowy. 

Ściany i sufity zostały poprawione. Niestety to my ponieśliśmy tego koszt, bo musieliśmy zapłacić za materiały (dodatkowy tynk). Po latach mogę śmiało powiedzieć, że teraz na to byśmy się nie zgodzili. Człowiek asertywności uczy się cały czas.   

Po budowie 

Budowę zakończyliśmy w 2007 roku. Patrząc wstecz, jestem pewna, że gdyby przyszło nam ponownie zmierzyć się z budową własnego domu, to na pewno zatrudnilibyśmy osobę odpowiedzialną za jej przeprowadzenie. Od samego początku do końca. Łącznie z załatwianiem wszelkich pozwoleń, uzgodnień jak i rozliczania jakości wykonanych prac. 

Być może część z Was z tym się nie zgodzi. Uważa, że budowa domu jest wyzwaniem i cała przyjemność tkwi właśnie w tym „dopilnowywaniu” wszystkiego. My to przeżyliśmy i nam już wystarczy. W tym miejscu wszystkim budującym własny dom życzymy wytrwałości, asertywności i samych dobrych wspomnień 🙂 

Podziel się swoją historią 

Jestem ciekawa, jakie Wy macie doświadczenia z budową. Dajcie znać w komentarzu. Jeżeli chcecie, abym opisała Waszą historię napiszcie do mnie na adres b.wiekiera@bwnieruchomosci.pl




3 1024x1024 - Wspomnienia z budowy - z życia wzięte

Pobierz bezpłatnego e-booka

12 KROKÓW DO CELU


indeks - Wspomnienia z budowy - z życia wzięte

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *