Chciałam kupić dom – z życia wzięte

Zaktualizowano: 17 września 2020 przez Bernardeta

Chciałam kupić dom z życia wzięte 1 1024x576 - Chciałam kupić dom - z życia wzięte

Ostatnio stwierdziłam, że na moim blogu znajduje się zbyt dużo treści typowo merytorycznych, a brakuje za to takich zwykłych, z życia wziętych. Dlatego chciałabym wprowadzić  trochę życia i podzielić się z Wami moimi przeżyciami i doświadczeniami. Będą też historie moich Klientów, o których uważam, że warto napisać. 

Temat oczywiście pozostanie ten sam – w dalszym ciągu będę pisała o nieruchomościach. Ponieważ jak wiemy, życie nie jest jednokolorowe to i tutaj też tak nie będzie. Będę pisała treści o radosnych lub śmiesznych sytuacjach oraz smutnych i takich, które mają być dla innych ku przestrodze. Liczę też na to, że niektóre będą dla Was inspiracją.

Być może ktoś z Was chciałby podzielić się swoją historią? Jeżeli tak, to wyślij do mnie wiadomość z krótkim jej opisem. Jeżeli uznam, że temat warto zamieścić na mojej stronie, skontaktuję się z Tobą. 

Mała uwaga – nie znajdziecie tutaj sensacji z podawaniem nazwisk lub nazw firm. Zamieszczając historie, nie mam na celu oczerniania innych. Jeżeli chcecie opisać nierzetelną firmę i konsekwencje, jakie z tego tytułu ponieśliście, proszę bardzo. Być może Wasza historia pomoże innym i nie popełnią tego samego błędu. Nie będę jednak zamieszczać nazw firm ani innych danych, które mogłyby ją zidentyfikować. Uważam, że nigdy nie można stawać po jednej stronie, bez zapoznania się ze stanowiskiem drugiej.       

Chciałam kupić dom 

Ale do rzeczy. Postanowiłam, że w pierwszej kolejności opiszę Wam moje doświadczenie sprzed prawie 20 lat. Dlaczego? Dlatego, że bardzo je przeżyłam i na tamten moment byłam ogromnie rozczarowana ludzkim postępowaniem. Jednak już po kilku latach wiedziałam, że nic lepszego wtedy nie mogło mnie spotkać. To będzie taka krótka opowieść z morałem 🙂 

Byłam wtedy młodą mężatką w zaawansowanej ciąży. Chcieliśmy z moim mężem Łukaszem wyprowadzić się z jego rodzinnego domu i zamieszkać we własnym. W tym celu szukaliśmy domu, na który byłoby nas stać. Zawsze mieszkaliśmy w domach i nie wyobrażaliśmy sobie, aby kupić mieszkanie. Byliśmy młodzi, na dorobku i stać nas było na co najwyżej stary dom do remontu. Dzisiaj wiem, że takie podejście jest błędne. Koszty remontu niejednokrotnie przewyższają cenę domu w o wiele lepszym stanie. 

Chciałam kupić dom z życia wzięte 2 1024x576 - Chciałam kupić dom - z życia wzięte

To był dom moich marzeń

Moja śp. babcia znalazła niedaleko siebie dom, który spełniał kryteria naszych poszukiwań. Z nadzieją w oczach udaliśmy się do tego miejsca. Był to dom drewniany, praktycznie do generalnego remontu. Wnętrza całkowicie nieustawne – z ganku wchodziło się do kuchni, z kuchni do pokoju, z którego przechodziło się do kolejnego pokoju. Jak w pociągu. 

Małe okna, wilgoć, spróchniałe drewno. 

Ale wiecie co? Ja tego nie widziałam. Widziałam natomiast oczami wyobraźni meble, kolory ścian, ścianki działowe, które nie wiem jakim cudem chciałam wstawić, aby wydzielić dodatkowe pokoje. Planowałam też remont poddasza, na który zwyczajnie nie byłoby mnie stać. 

Dom stał w granicy, na wąskiej działce, ale wtedy mi to nie przeszkadzało. Wszystko miałam w nim zaplanowane i zdecydowaliśmy się go kupić. Właścicielka poinformowała nas, żebyśmy przyszli za tydzień w czwartek (pamiętam do dziś ten dzień), bo akurat w tym dniu ma być przeprowadzone postępowanie spadkowe. Nie mogłam się tego dnia doczekać, aby w końcu ustalić szczegóły i podpisać umowę przedwstępną. 

Cały tydzień rozmyślałam na temat tego jak będzie wyglądał mój własny dom. Byłam w ciąży, więc moje główne myśli były skierowane na urządzenie kącika dla dziecka. Ponieważ moja babcia znała tę kobietę i mocno była zaangażowana w naszą sprawę, umówiliśmy się, że pójdziemy razem z nią na czwartkowe spotkanie. 

Skradzione marzenie 

Zadowolona razem z Łukaszem przyszłam do niej w wyznaczonym dniu. Jak tylko zobaczyłam moją babcię, wiedziałam, że coś jest nie tak. Poprosiła, abym usiadła i się nie denerwowała. Wiedziała, jak mi zależy, a przecież byłam w ciąży. Okazało się, że dzień wcześniej przyszli inni ludzie i wyłożyli na stół 10 tys. zł tytułem rezerwacji domu. Tak, dziesięć tysięcy złotych, które my też mogliśmy dać, ale właścicielka nie chciała od nas żadnych pieniędzy, dopóki nie przeprowadzi postępowania spadkowego. Zmieniła jednak zdanie i umówiła się z kimś innym na sprzedaż. 

Wiecie, co powiedziała mojej babci? „Oni młodzi to pewnie i tak by ich nie było stać na ten dom”. 

Znacie to zapewne. Ludziom bardzo łatwo jest oceniać innych. 

No cóż, przepłakałam kilka nocy, bo czułam, jakby ktoś odebrał mi moje marzenia. Teraz wiem, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać. Przeanalizowaliśmy koszty związane z remontem domu i stwierdziliśmy, że trochę poczekamy i wybudujemy nasz własny dom. 

I tak też się stało. Trochę to trwało, ale po siedmiu latach małżeństwa zamieszkaliśmy w naszym domu. Jestem pewna, że gdyby doszło do transakcji, to byłaby to skarbonka bez dna, która pochłonęłaby wiele pieniędzy. 

A co stało się z tamtym domem? Podobno nigdy nie został sprzedaży. Stoi pusty i z każdym rokiem jest w coraz gorszym stanie. Tak naprawdę nie wiem, dlaczego nie doszło do transakcji. Podobno strony „nie dogadały” się co do warunków transakcji. Swoją drogą, po kilku latach, jak już rozpoczęliśmy budowę, właścicielka przekazała mojej babci „szczęśliwą” nowinę, że chce nam jednak sprzedać ten dom. 

Chciałam kupić dom z życia wzięte 3 1024x576 - Chciałam kupić dom - z życia wzięte

Tak miało być! Morał tej opowieści

Dlaczego o tym napisałam skoro to historia jakich wiele? Właśnie dlatego! 

Po pierwsze opowiadam ją moim Klientom gdy widzę, że dzieje się coś nie po ich myśli. To zdarza się często. Np. gdy ktoś dokonał rezerwacji mieszkania, zanim oni się zdecydowali. Gdy właściciel zmienił zdanie i nie chce sprzedać nieruchomości moim Klientom. Również gdy nie chce czekać, aż dostaną kredyt hipoteczny i woli sprzedać „pewnemu” klientowi gotówkowemu. Zdarza się też, że znaleźli dom swoich marzeń, na których zwyczajnie ich nie stać. 

Zawsze im powtarzam, że to znak i prawdopodobnie czeka na nich coś o wiele lepszego. I jeżeli czytasz ten tekst i przeżyłeś podobne rozczarowanie, to pamiętaj, nic nie dzieje się bez przyczyny. Po prostu tak miało być!

Bądź człowiekiem!

Po drugie, w tym miejscu chcę zwrócić się do właścicieli sprzedawanych nieruchomości. Pamiętajcie, że po drugiej stronie też są ludzie. Jeżeli ustalacie z nimi szczegóły transakcji, to bądźcie konsekwentni. 

Zakup mieszkania czy domu dla wielu ludzi to wielkie przeżycie. Wiem to z własnego osobistego doświadczenia jak i z doświadczenia zawodowego. Wiem jakie emocje towarzyszą całej transakcji. Jeżeli nie jesteście pewni tego, że chcecie sprzedać swoją nieruchomość tej konkretnej parze lub macie umówionych jeszcze kilka innych spotkań, to powiedzcie to wprost. Nie obiecujcie sprzedaży. 

Przykre jest to, że czasem dla jednego tysiąca złotych właściciele potrafią zmienić zdanie. 

Jako agent nieruchomości mam taką zasadę, że przeprowadzam wszystkie umówione prezentacje do końca. Nawet jeżeli na pierwszej prezentacji zostanie złożona oferta zakupu to i tak informuję, że z ostateczną informacją musimy poczekać do końca zaplanowanych prezentacji. Dzięki temu właściciele mają szansę uzyskać najkorzystniejszą cenę, a kupujący muszą chwilę poczekać, zanim zaczną się cieszyć nową nieruchomością. 

Inna historia 

Pomysł z historiami z życia pojawił się w mojej głowie niedawno. Jednak rok temu zamieściłam na blogu wpis, który też dotyczy części mojego życia a dokładnie mojej działki. Ten wpis jest ku przestrodze i myślę, że każdy właściciel nieruchomości gruntowej, zarówno zabudowanej jak i niezabudowanej, powinien go przeczytać. Warto wiedzieć co nieco na temat możliwych z mian w MPZP (Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego), zanim będzie za późno. Jak to mówią – mądry Polak po szkodzie, i tak właśnie było ze mną. 

Wpis znajdziecie tutaj Zmiany w MPZP – pilnuj swego lub płacz! Moja historia

Podziel się swoją historią 

Jestem ciekawa czy Wam też przydarzyła się taka historia jak mnie. Jeżeli tak, to czy po czasie możecie powiedzieć to samo co ja, że dobrze się stało? Ciekawa jestem Waszych komentarzy. Jeżeli chcecie, abym opisała Waszą historię napiszcie do mnie b.wiekiera@bwnieruchomosci.pl




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *